Raport szczęścia, czyli gdzie ludzie są ufni i pogodni
Według badań Gallupa w systemie oceny własnej przeszłości, teraźniejszości i perspektyw (Cantril's Self-Anchoring Ladder) na szczycie stoją Duńczycy, Finlandczycy, Norwegowie, Holendrzy i Kanadyjczycy i dalej inne bogate kraje Zachodnie z oceną około 7,5 (w skali od zera do 10). Polska znajduje się sporo niżej w towarzystwie Słowenii i Słowacji z oceną prawie 6. Na dole tej listy narodów stoją m.in. Bułgarzy, Serbowie w otoczeniu najbiedniejszych państw Afrykańskich z oceną 3-4.
Podobnie satysfakcja z życia i indeks szczęśliwości według Gallupa najwyższy jest, z grubsza biorąc, w krajach skandynawskich wraz z Holandią i Szwajcarią z oceną około 8. Polska w środku rankingu; między Słowacją i Słowenią z oceną 6,5. Bułgarzy i Ukraińcy są najmniej zadowoleni z życia z oceną 4.
Czy szczęście to cecha charakteru?
Wyobrażam sobie ankietera który chodzi po handlowej ulicy Amsterdamu i pyta przechodnia:
- Hoe gaat het met je? Ben je gelukkig? (co słychać, czy jesteś szczęśliwy).
Dostaje najszybciej odpowiedź typu:
- Ja! Het gaat goed! Prima! Opperbest! Kan niet beter! Ik kan niet mopperen! Ben gellukig! (Tak! Wspaniale! Nie mogę narzekać. Jestem szczęśliwy!)
Wyobrażam sobie także ankietera który chodzi po ulicy Warszawy i pyta przechodniów:
- Co słychać? Czy czujesz się szczęśliwy?
Dostaje najszybciej odpowiedź typu:
- Ach! Panie! Co ja będę mówił! Kiedy tu będzie normalnie?! Tak dalej nie da się żyć! Zobacz pan co oni robią!
Oba przykłady, obrazują tylko kulturowe różnice między narodami a nie rzeczywiste różnice "poczucia szczęścia".
Znajoma duńska staruszka, po zjedzeniu, obiadu w restauracji który jej zresztą niezbyt smakował otrzymała od kelnera formularz do wypełnienia na temat jej opinii o restauracji. Na wszystkie pytania odpowiedziała pozytywnie. Na pytanie dlaczego nie pisze co myśli odpowiedziała: "dat hoeven ze niet te weten!" (oni tego nie muszą wiedzieć!) - co jest w tej kulturze normalne, gdyż "Oni" nie muszą wiedzieć co ja myślę!
To subiektywne poczucie nieszczęścia jest jedną z ważnych cech naszego narodowego charakteru (i w ogóle Słowian), którą wysysamy już z mlekiem matki. Słowiańska melancholia. Nam z nią do twarzy. Lubimy być smutni i nieszczęśliwy. Zranione serca i umysły. Najdobitniej wyraził to Edward Redliński w "Szczęśliwego Nowego Jorku" lub Kieślowski we wszystkich swoich filmach. Drażni nas amerykański "keep smiling", uważamy go za fałszywy. Za to Amerykanie mówią: "why are you so sad as a Pole?" (czemuś taki smutny jak Polak). Zachodnia Europa zna "Polski Smutek" także z polskiej kinematografii. Kieślowski był jego najlepszym promotorem w "Dekalogu" i "Trzech Kolorach" na czele. Czyż można smutniej?
Jakże to poczucie szczęścia kontrastuje ze stanem zdrowia psychicznego w krajach o tak dużej różnicy poczucia szczęścia jak Polska i Holandia.
Przeczytaj także
- Myślisz, że twoja praca ma sens? Praca która wypala
- Nierówna miłość pięknej i bestii
- Życzenia szczęścia i pomyślności
- Dlaczego holenderskie dzieci są takie szczęśliwe?
- Gdzie lepiej żyć? Polska przestaje być biednym krajem
- Jak postrzegam Polskę, Polaków i dlaczego emigrowałem
[Aktualizacja od 2009 r.]
Dodaj komentarz