szpital jedzenie choroba

Szpital w Holandii

Moja żona nagle zachorowała. Bez jakichkolwiek wcześniejszych oznak dostała bardzo ostry ból brzucha. Była sobota. Zadzwoniłem do huisartsenpost czyli weekendowego dyżuru lekarzy. Ponieważ lekarz nie potrafił rozpoznać przyczyn przekazał pacjentkę na oddział do zbadania przez specjalistę. USG nie dało odpowiedzi ale MRI tak.

Nagłe zapalenie wymagało hospitalizacji. Ambulans przewiózł ją do innego szpitala bo niestety w dobie specjalizacji nie każdy szpital ma wszystkie oddziały.

Żona miała szczęście trafić do sali czteroosobowej. Bywa różnie, mogła zostać przydzielona do dwójki lub jedynki. Może to brzmi komfortowo ale leżeć cały dzień w czterech ścianach samemu nie dla wszystkich jest zachęcające. Zdecydowanie nie dla mojej żony. Woli towarzystwo. Niestety dla niej, coraz więcej nowych szpitali ma tylko jednoosobowe pokoje.