Polska widziana z Zachodu w 2017
Po wielu latach nieobecności odwiedziłem moją ojczyznę. Po 40 lat życia na Zachodzie Polska się coraz bardziej oddala. Nie mam już emocjonalnego zaangażowania. Najbardziej łączy mnie z nią język i sentymenty. Tym razem udałem się na wakacje do najmniej znanego mi regionu; Wielkopolski.
Sierpień 2017
Znajduje się gdzieś w zachodniej Polsce na tzw. "wczasach pod gruszą" w gościnnym gospodarstwie agroturystycznym. Jako ciekawostkę mogę podać, że to właśnie tutaj, w miejscu gdzie Chrystus wita cudzoziemców na polskiej ziemi w Świebodzinie, tu przebiega astronomiczny środek CET czyli strefy czasu środkowoeuropejskiego lub innymi słowy to własnie tu zimą słońce stoi w zenicie punktualnie o godz. 12:00 czyli czas Berliński jak nakazał Adolf Hitler.
Jestem daleko od tłumów, atrakcji turystycznych, daleko od dużych miast. Można powiedzieć, że jestem na tzw "zadupiu". Do rzadkiej zabudowy biegną tylko błotniste drogi. W promieniu kilku kilometrów nie ma człowieka. Wokół obejścia zjawiają się czasami dziki, sarny, zające, lisy i borsuki. Niemiłosiernie dokuczają muchy, gzy i komary.
Dodaj komentarz