Jak nam nadawano nazwiska?
W zamierzchłych wiekach nazwiska miewaliśmy, ale to tylko na prostej zasadzie, że to był "Jaśko syn Wasyla". Arystokracja miewała bardziej skomplikowane nazwiska, ale arystokracja to margines który nie jest dla nas interesujący.
Podobnie jak Rosjanie czy Polacy także Holendrzy nazywali się "syn Willema" (współcześnie Willemsen), "syn Jana" (Janssen) lub "syn Piotra" (Pietersen).
Nazwiska otrzymaliśmy z urzędowego przymusu w XIX wieku. Wówczas lwia część naszych przodków była chłopami pańszczyźnianymi i alfabetami. Wiem jak nadawano nazwiska niewolnikom w Ameryce; najczęściej nadawali im ich właściciele według własnego uznania. Podejrzewam, że podobnie było w Polsce; dziedzic lub urzędnik carski wpisywali nam nazwiska w rejestr gminny. Przykładowo holenderscy plantatorzy trzciny cukrowej w Surinamie nadawali swoim niewolnikom nazwiska które były często po prostu przymiotnikami typu: Spokojny, Grzeczny, Silny, Dobroduszny, Przydatny, Posłuszny, Potulny, Niespokojny. My mamy także pełno nazwisk podobnych w tym stylu: Wysocki, Czarnecki, Wesołowski, Małecki, Krupa, Socha, Towarek, Żurek, Duda, Nowak, Przybysz, Niewiadomski, Baran.
Dodaj komentarz