Park Narodowy Biesbosch
Generalnie Holandia zaczyna się w szwajcarskich Alpach - tam gdzie ma źródło Ren oraz w zachodniej Francji - tam gdzie swe źródło ma rzeka Moza. Te dwie rzeki były co najmniej 2000 lat szlakiem handlowym ale jednocześnie użyźniały holenderską deltę spotykając się w Biesbosch pod Dordrechtem. Biesbosch jest olbrzymim mokradłem, obecnie parkiem narodowym.
Holenderskie mokradła
Park Narodowy Biesbosch (90 km²) jest nieco większy niż np. polski park narodowy "Ujście Warty". Biesbosch powstał w skutek olbrzymiej powodzi w średniowieczu i wraz z Mozą i Renem, przez wieki dzielił Niderlandy na pół. Z czasem stał się także granicą kulturową i religijną między pragmatycznymi protestantami z północy i bardziej ludycznymi katolikami z południa.
Delta Biesbosch to słodkowodny obszar pływowy między morzem a dwiema głównymi rzekami, Renem i Mozą. Aby zapobiec powodziom na okolicznych terenach, rzeki muszą mieć zapewnioną wolną drogę przez Biesbosch do morza. Dlatego w XIX i XX wieku wykopano nowe rzeki „Nieuwe Merwede” i „Bergsche Maas”.
Z powodu zmian klimatu należy się liczyć ze wzrostem wypływu wody z rzek i wzrostem poziomu mórz. Celem projektu „Przestrzeń dla rzeki” (2011–2015) było zapewnienie bezpieczeństwa wodnego do około 2050 roku; po tym terminie konieczne będą dodatkowe działania. Duże obszary są zarezerwowane jako rezerwowe tereny zalewowe jak np. polder „Noordwaard”.
Z tygodniowym wyprzedzeniem można obserwować wysoką falę powodziową nadciągającą rzekami z Niemiec i Belgii. Woda Renu z granicznej miejscowości Lobith dociera do Biesbosch (Nieuwe Merwede) w około 12 godzin. Nie da się dokładnie przewidzieć wysokość przypływu z morza.
Dach budynku Muzeum Biesbosch symbolizuje Alpy z których wypływa rzeka Ren. Rzeka która, wraz z Mozą, określała byt ludzi mieszkających w ich delcie i którego woda niosła z całej Europy pokarm w postaci osadów mułu i iłu bogatych w minerały oraz składniki odżywcze (azot, fosfor), tworząc bardzo urodzajne gleby. Generalnie Biesbosch jest historią sukcesu Holendrów - narodu żyjącego z wody. Tą wodę trzeba było ujarzmić i czerpać z niej korzyści od najurodzajniejszej gleby po szlaki handlowe całej Europy i świata.
Wierzba, trzcina, wiklina
Choć dąb jest najpowszechniejszym drzewem Holandii to najbardziej charakterystycznym dla tego kraju jest wierzba którą sadzono przez wieki wszędzie gdzie teren był podmokły - bo to jedno z niewielu drzew które "lubi" stać korzeniami w wodzie, wzmacniając nimi grunt przy kanałach. Gdzie są wierzby, tam jest wiklina. W Holandii istniała wielka produkcja wyrobów z wikliny, leszczyny i trzciny, od mebli po koszyki. To są dawne narzędzia do zbioru trzciny i wikliny. Trzcinę uprawiano także w Biesbosch. Podczas przypływów i odpływów w Biesbosch rósł gatunek trzciny, który mógł osiągnąć wysokość 5 metrów. Był on często wykorzystywany w przemyśle mat trzcinowych np. faszyny - do umacniania gruntów, brzegów, nasypów.
Okres okupacji
Gęsta sieć strumieni, mokradeł, wierzbowych zagajników, trzcinowisk i lasów sprawiły, że Biesbosch był ważną kryjówką dla osób ukrywających się podczas II wojny światowej przed okupantem. Niemcy bali się wkraczać na ten bagnisty teren, w związku z czym obszar cieszył się się względną autonomią. Kiedy pod koniec wojny Biesbosch znalazł się między liniami frontu Niemców i aliantów (także polskich żołnierzy). Odważni ludzie przemierzali ten obszar łódkami, często przerzucając ważne osoby lub informacje dla aliantów.
To właśnie tam rozpoczął się pierwszy opór przeciwko niemieckiemu okupantowi. Wiele osób w całym kraju, wzywało ludność za pomocą listów łańcuszkowych do symbolicznego i otwartego oporu przeciwko Niemcom. Te wezwania zachęciły wielu Holendrów do protestów i odmowy podporządkowania się wszelkim niemieckim zaleceniom, zwłaszcza tym dotyczącym Żydów. W toku wojny ruch oporu przerodził się w armię podziemną, a wielu z tych, którzy byli zastraszani i prześladowani przez okupanta, otrzymywało pomoc, ochronę i opiekę od bojowników ruchu oporu, a także mogło ukrywać się w Biesbosch.
Przeczytaj także:
Dodaj komentarz