Top 10 najbogatszych Holendrów
500. najbogatszych Holendrów posiada majątek większy niż PKB Węgier i Ukrainy razem. Ich Łączny majątek wynosił w 2024 roku 253 miliardy euro.
500. najbogatszych Holendrów posiada majątek większy niż PKB Węgier i Ukrainy razem. Ich Łączny majątek wynosił w 2024 roku 253 miliardy euro.
Każdego dnia świat zadaje Googlowi 3-4 miliardy pytań. Pod koniec każdego roku Google publikuje listę najpopularniejszych tematów w danym kraju. Pokusiłem się na zestawienie Polski i Holandii od 2014 r.
Około 20% Holendrów zalicza się do klasy wyższej, czyli klasy z wyższym wykształceniem opisywanej najczęściej jako ustatkowana elita pracująca. Jest to klasa społeczna gdzie dochody nie mierzy się już w euro ale typową holenderską jednostką miary zarobków zwaną "Normą Balkenende" czyli ok. ćwierć miliona euro rocznie.
W XXI wieku holenderska kuchnia ulega szybkim zmianom. Młodzi przepadają za trendy "super-produktami" typu orkisz, quinoa, stevia, dania włoskie, tajlandzkie, vegańskie, itp. Wok i włoska pasta wypiera ziemniaki - od wieków podstawę holenderskiej kuchni.
Jeśli twoim celem jest wyłącznie być bogatym, to nigdy nim nie będziesz. Kto strukturalnie cierpi na niedosyt pieniędzy, ten będzie zawsze biedny. Prawdziwy milioner rodzi się z pasji czego dowodzi lista najbogatszych ludzi świata.
Cała Holandia jest budowana, zaopatrywana i okablowana z Hagi - centrum migrantów zarobkowych ze Europy Wschodniej. Według oficjalnych źródeł największą grupę zarejestrowanych migrantów stanowią Bułgarzy (15 tys.) i kolejno Polacy (12 tys.), Grecy (5 tys.), Rumuni (2 tys.) i Węgrzy (1380).
Wybierając się w Holandii na ryby musisz pamiętać, że Holendrzy złowionych ryb słodkowodnych nie jedzą! Holendrzy łowią ryby dla sportu, nie po to aby sobie później usmażyć okonka, karpika czy sandacza. Ładny okaz można sfotografować i wypuścić do wody. Czasami polski wędkarz jest dla nich irytującą osobliwością.
Wykwintnych restauracji w Holandii przybywa. Sztuka dobrego gotowania domowego zanika i popyt na pyszne potrawy rośnie, tym bardziej, że portfele coraz zasobniejsze.
W kraju gdzie jest więcej rowerów niż mieszkańców i rower jest dla Holendra czym buty dla innych narodów, to akurat w tym kraju na ulicach pojawił się fatbike - przekleństwo narodowe.
Utarło się nadawać nazwy kolejnym pokoleniom. Nazwy te nadają Anglosasi z ich perspektywy, która nie zawsze dobrze się daje przyrównać do Polaków. Na szczęście (czy nieszczęście?) współcześnie różnice między Wschodem i Zachodem się zacierają.