Karnawał po holendersku
To jest jedyny moment w roku kiedy wszyscy mieszkańcy Brabancji i Limburgii mogą pozwolić sobie na niemal wszystko, wszyscy są sobie równi, zbratani piwem i confetti.
Trzy dni karnawału dają ludziom możliwość zrzucić maski i być sobą
Dla wielu mieszkańców Brabancji i Limburgii karnawał jest najważniejszym świętem roku. W te trzy dni od soboty do wtorku przed środą popielcową ludzie mogą się wyżyć na całego. Każde miasto ma swoje tradycje karnawałowe i swoja specyfikę. Tłumy anonimowych przebierańców bawi się do białego rana. Trzy dni pod rząd. Wiele firm jest w tym czasie zamknięta. Inne pracują na półobrotach bo większość personelu ma wolne. Prawdziwy Brabander czy Limburczyk wydaje w te trzy dni wiele setek euro na piwo i zakąski. Choć na zewnątrz jest zimno to w pubach nabitych ludzką masą jest upalnie.
W niektórych miastach na zamknięcie karnawału; we wtorek o północy pali się kukłę karnawałową. W dawnych czasach, gdy ludzie byli jeszcze religijni to popiół z tej kukły służył do stawiania krzyżyka na czole w następny dzień: środę popielcową.
Trzeba się urodzić i wychować w tym regionie aby zrozumieć co znaczy karnawał dla tych ludzi. Amsterdamczycy (w rozumieniu protestancka północ kraju) tego nie rozumieją, choć co roku więcej przybyszy z północy odwiedza karnawałowe południe kraju.
Przeczytaj także:
Dodaj komentarz