Sylwester w Holandii
Po pierwsze Sylwester w Holandii nie nazywa się "Sylwester" lecz "oudejaarsavond" (wieczór starego roku) lub "oud en nieuw" (stary i nowy).
Sylwester w Holandii to:
- oudejaarsconference (kabaret sylwestrowy)
- oliebollen (racuchy zwane także pączki lub świnki)
- vuurwerk (ognie sztuczne)
Większość narodu spędza wieczór noworoczny na kanapie oglądając noworoczny kabaret (oudejaarsconference) w którym popularny satyryk omawia miniony rok. Popija się piwo lub inne trunki i częstuje obowiązkowymi „oliebollen” (w zależności od regionu Polski zwane świnkami, racuchami lub pączkami [z rodzynkami lub bez] ).
Oliebollen są obowiązkową holenderską tradycją sylwestrową - tak jak u nas pączki w "tłusty czwartek".
Oliebollen - holenderskie pączki (dawniej świnki)
Oliebol jest tradycyjnym sylwestrowym przysmakiem Holendrów i ma długą historię. Już w 1652 roku „oliekoeck” (ciastka olejowe) pojawia się na obrazie Alberta Cuypa, a pierwszy przepis w książce kucharskiej „De Verstandige Kok” (Rozsądny kucharz) z 1667 roku. Pierwotnie oliebol nie był kulą, lecz płaskim plackiem smażonym na tłuszczu. Wypieki olejowe były przede wszystkim zimowym przysmakiem. Wyrabiano je z trwałych składników (takich jak mąka i suszone owoce), co pozwalało na ich długie przechowywanie. Co więcej, były wysokokaloryczne i bardzo syte. Idealnie nadawały się do zaspokojenia głodu w zimowe dni i okresy głodu. Od późnego średniowiecza biedni ludzie, w okolicach Sylwestra, chodzili od domu do domu życzyć szczęśliwego Nowego Roku. W zamian często otrzymywali „oliekoek” (placek olejowy). Dopiero w XIX wieku ten przysmak smażony na głębokim oleju stał się przysmakiem sylwestrowym. I tak jest do dziś!
Szampan? Może ale niekoniecznie
Jeszcze pod koniec XX w. trudno było w Holandii kupić butelkę szampana. Współcześnie dużo się zmieniło i ten "dekadencki" niegdyś napój dotarł na półki supermarketów a klienci mają dosyć pieniędzy aby kupić prawdziwego francuskiego Champagne. Noworoczny toast z szampanem nadal nie należy do obowiązkowych obyczajów choć jego konsumpcja co roku wzrasta.
Przy okazji przypomniało mi się jak pewien znajomy (sympatyczny ale niezbyt wykształcony) starszy Holender, regularnie bywający w naszym kraju, opowiadał mi uroczystość rodzinną w jakiej miał okazje w Polsce uczestniczyć:
- wszyscy wznieśli toast tradycyjnym polskim napojem – mówi a na moje pytające spojrzenie dodał - to taki słodki napój gazowany (‘met prik’), którego nazwy zapomniałem.
Po dłuższej chwili dotarło do mnie, że miał na myśli „szampańskoje”.
De beste wensen!
Godzina dwunasta to moment odpalania sztucznych ogni. Co prawda dzieciarnia odpala petardy już od rana ale prawdziwa artyleria odzywa się dopiero o północy. Mieszkańcy wylegają na ulice, składając sobie nawzajem życzenia noworoczne (de beste wensen!) zagłuszani kanonadą sztucznych ogni i petard.
70 milionów na fajerwerki
Choć Holender ma opinie sknery to na vuurwerk (fajerwerki) nie oszczędza i co roku wydaje znaczne sumy na zakup rakiet, petard, pochodni, kul świetlnych, kul armatnich, rac, kanonslagen, ratelbanden, strijkers, widowmakers, pirat, black bermuda, vlinders, knalbox, Jumping Jacks, potten, vuurpijlen, grondbloemen i tysiąca innych ogni sztucznych. Pod względem wystrzelanych ogni sztucznych, Holandia nie ma sobie równych w Europie.
Poniższy film nakręciliśmy w Sylwestra 2015 r. gdy znajomy fanatyk fajerwerków wystrzelił w powietrze fajerwerki wartości kilku tysięcy euro.
W roku 2015 wydano 65 milionów euro a w 2016 już ponad 68 mln. euro na ognie sztuczne wystrzelone w ciągu zaledwie dwóch godzin. Rekordowym był rok 2009 z 70 mln. euro wydanymi na ognie sztuczne, podobnie w roku 2018. W tym nie liczy się tysięcy ton nielegalnie sprzedawanych ogni sztucznych przemycanych z Niemiec i Belgii.
W punktach sprzedaży fajerwerków klienci płacą bez problemu 100-500 euro za pakiety fajerwerków na godzinę zabawy. W roku 2018, statystyczny klient punktów sprzedaży fajerwerków, w ostatnim dniu grudnia, wydał €80.
Około drugiej w nocy strzelanina pomału ucicha i ulice usypiają. Następnego dnia zaczyna się zamiatanie ulic pełnych fajerwerkowych resztek i śmieci. Bardziej ambitni oglądają w TV tradycyjny koncert noworoczny z Wiednia.
- Holenderskie prawo zezwala na odpalanie ogni sztucznych tylko od godz.18.00, 31 grudnia do godz. 2.00, 1 stycznia. Sprzedaż fajerwerków jest dozwolona jedynie w zalegalizowanych punktach w kraju, w trzy dni poprzedzające Nowy Rok (bez niedzieli).
Skąd ta tradycja fajerwerków?
Ognie sztuczne znane są w Zachodniej Europie już dawno ale bawiła się nimi tylko czasami arystokracja. W Holandii tradycja noworocznych fajerwerków rozpoczęła się dopiero po wojnie wraz z licznie przybyłymi mieszkańcami byłych holenderskich kolonii z Indonezji. Ci natomiast tą tradycję zapożyczyli od Chińczyków. Dopiero w drugiej połowie XX wieku noworoczne fajerwerki zaczęły się rozpowszechniać także wśród rodowitych Holendrów, tym bardziej im bardziej rosła stopa życiowa mieszkańców, bo w końcu są to pieniądze wystrzelone w powietrze. W wielu holenderskich domach wydawane jest na tą jedną godzinę Nowego Roku kilkadziesiąt do kilkuset euro.
Na kilka dni przed Nowym Rokiem po osiedlach mieszkaniowych rozlegają się salwy wybuchów nielegalnych fajerwerków i petard. Niektóre petardy mają siłę granatów i są bardzo niebezpieczne. Do najbardziej niebezpiecznych petard należą: "bangers" (np. Cobra 6, Nitraat), "shells" - kule lub granaty armatnie, "baterie" - pudła ze zbiorem petard lub potężnych "rzymskich ogni" oraz "strzałki lawinowe" które mają wywoływać kontrolowane lawiny ale nie są przeznaczone do użytku w osiedlach mieszkaniowych Holandii.
Noworoczna kąpiel
Co roku jest 1 stycznia także tradycyjnym dniem "noworocznej kąpieli morskiej" (nieuwjaarduik) gdzie tysiące Holendrów zbiera się na plaży (najchętniej w Scheveningen) aby razem skoczyć do morza. Tu zobaczysz film z tego ewenementu.
- Przeczytaj więcej o tradycji kąpieli noworocznej.
Przeczytaj także:
- Co robić w Sylwestra w Holandii?
- Przepis na klasyczne holenderskie oliebollen.
- Nowy Rok w Holandii
[aktualizacja z 2008 r.]
Dodaj komentarz