fotografia aparat zdjęcia cyfrówka

Od lustrzanki do smartfona - sto lat fotografii

Moje cyfrowe archiwum zawiera 71.300 zdjęć mojego autorstwa z lat 1920-2026 (z wyjątkiem małej ilości zdjęć z albumów rodzinnych mojego dziadka i ojca). 

Moje zdjęcia
Zdjęcia na dysku mego komputera w 2026 r.

Sto lat fotografii

Powyżej moje statystyki ilości zdjęć. Zdjęcia są posegregowane czasowo, więc je podliczyłem, co dało w przybliżeniu statystykę wzlotu i upadku fotografii (przy "upadku" mam na myśli powszechność klikania telefonem i ai).  
W ciągu pierwszych 50 lat wykonałem (i moja rodzina) tyle samo zdjęć co dzisiaj potrafię zrobić na jednym urlopie - i nie wliczam w to fotek ze smartfona, tylko z solidnego aparatu fotograficznego (ostatnie z Fuji X-E3). Szczytem ilości fotek była pierwsza dekada XXI wieku, gdy wkroczyły cyfrówki i nie było końca uciechom pstrykania. Limitem była jedynie pojemność karty pamięci, które były dość drogie.

Czas biegnie szybko i szybko zapominamy jak było jeszcze nie tak dawno. Więc dla przypomnienia...

1970-2026
1970 - 2026

Był rok 2016

Zabawną cechą mężczyzn jest to, że gdy im się nowy gadżet znudzi oddają go kobietom do zabawy. Tak było kiedyś np. z maszynami do szycia, teraz jest z samochodami. Tak było też z cyfrówkami; do roku 2016 z cyfrówką na brzuchu chodził dumny mężczyzna, ale mu się znudziło od 2017 r.  już niemal tylko kobiety używają cyfrowe lustrzanki a reszta zadawala się coraz lepszą jakością zdjęć smartfona. 

Najwyższej klasy smartfony mają masę zalet jakich zwykły aparat nie ma: niemal nieograniczone możliwości dzięki potężnemu procesorowi i aplikacjom, automatyczny backup zdjęć w chmurce dający gwarancję że zdjęć nigdy nie stracisz, jakość zdjęć jest zdumiewająca, natychmiastowa możliwość dzielenia się efektami z bliskimi, no i co najważniejsze ten aparat mamy zawsze przy sobie. Fakty o spadającej sprzedaży cyfrowych aparatów fotograficznych świadczą wyraźnie o zmierzchu tradycyjnych aparatów fotograficznych. 

Era fotografii analogowej zaczęła się dla przeciętnego amatora, na poważnie dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku. W najlepszych latach 1995-2000 sprzedawano na całym świecie ok. 30 mln aparatów analogowych rocznie. Od roku 2000 rozpoczął się szybki marsz cyfrówek który w ciągu 5 lat wykończył fotografię analogową. Zbankrutowały: Agfa, Kodak, Minolta, Yashica, Contax, Bronica, Polaroid.

W roku 2005 rozpoczęła się era smartfonów i choć jeszcze w roku 2011 sprzedano rekordową ilość aparatów cyfrowych (ponad 120 mln) ale od tego momentu smartfony zaczęły wypierać aparaty na dobre. W roku 2016 sprzedano jeszcze tylko 22 mln aparatów wobec ponad 1,5 miliarda smartfonów. W roku 2025 sprzedano już tylko 9 mln aparatów fotograficznych wobec 1,2 miliarda smartfonów.

Był rok 2009

W Holandii obserwowało się wyraźne przesuniecie na rynku aparatów fotograficznych. Aparaty kompaktowe coraz częściej usuwały w cień lustrzanki. Powodem była spadająca cena i coraz lepsza jakość obrazu. Chociaż sprzedaż aparatów kompaktowych spada to one nadal stanowiły 60% udziału na całym rynku cyfrówek. Jak w każdej dziedzinie i na rynku fotograficznym liczy się zasada "duże jest lepsze" więc amator fotograf z kompaktem w ręku nie wygląda serio jak z lustrzanka z długa rurą obiektywu. Chodzenie z kilogramowym aparatem na szyi znacznie podwyższa status fotografa-amatora. U mnie przebiegał odwrotny proces: wróciłem z lustrzanki do kompaktu. Aparaty kompaktowe coraz bardziej mogą konkurować z lustrzankami i według mnie kiedyś zastąpią te archaiczne skrzynki z lusterkami i pryzmatami. Kompakt ma kilka zalet: jest względnie tańszy, mieści się w kieszeni, dla moich potrzeb daje wystarczające rezultaty i co najważniejsze ludzie nie zwracają uwagi na faceta z kompaktem tak jak z lustrzanką. Nie wyglądam profesjonalnie z taka zabawka w rękach przez co łatwiej fotografować ludzi ("z biodra") bez zwracania na siebie uwagi.

Gdy dawniej w jakości zdjęcia największą rolę odgrywał format negatywu tak i dzisiaj decyduje o tym format matrycy światłoczułej w cyfrówce. Tym którzy podzielają moje zdanie polecałem w 2009 r. mój własny wybór kompaktów, wówczas „z najwyższej półki” . Dane w kolejności: model = ilość megapikseli na 1 cm² - rozmiar matrycy - powierzchnia matrycy w cm² - cena w euro:

  1. Leica X1 = 3.3 MP/cm² - 23,6x15,8mm - 3,72 cm² -  € 1500,-
  2. Olympus PEN E-P1 = 5.1 MP/cm² - 18x13,5mm - 2,43 cm² -  € 600,-
  3. Panasonic Lumix DMC-G1 = 5 MP/cm² - 18x13,5mm - 2,43 cm² - € 500,-
  4. Canon PowerShot G11 = 23 MP/cm2 - 7,6x5,7mm - 0,43 cm² - € 475,-
  5. Canon PowerShot S90 = 23 MP/cm2 - 7,6x5,7mm - 0,43 cm² -  € 375,-
  6. Panasonic Lumix DMC-LX5 = 24 MP/cm² - 7,5x5,6mm - 0,42 cm² - € 375,- (identyczny jak Leica C-LUX 4)

Jak widać wielkość matrycy ma ścisły związek z jakością i ceną aparatu. Ilość megapikseli nie ma znaczenia. Dla porównania przeciętna kompaktowa cyfrówka posiada matrycę wielkości 43 MP/cm², 6,16x4,62 mm, 0.28 cm² i kosztuje 200 euro (ceny w Holandii z grudnia 2009 roku.).

Przeczytaj także:

[aktualizacja od 2009 r.]