turystyka Holandia osobliwości rybacy

Urk i inne osobliwe enklawy Niderlandów

Malutka wyspiarska społeczność w połączeniu z głęboką, fundamentalną wiarą i stworzyła w Holandii kilka wsi o unikalnym stylu czyniąc ich atrakcją turystyczną, choć dzisiaj ani wyspami już nie są ani wiara przestaje grać rolę.

Starzy rybacy z Urk w swoich tradycyjnych strojach.
Starzy rybacy z Urk w swoich tradycyjnych strojach.

Kazirodztwo jest tabu we wszystkich społeczeństwach. Małe osady na odludziu były podatnym gruntem dla izolacjonizmu, szczególnie gdy fanatyczna wiara ograniczała horyzonty. W tak malutkiej Holandii jest jeszcze kilka osad - reliktów zeszłego wieku, gdy nikt swojej wsi nie opuszczał. U kilkudziesięciu osób lekarze zauważyli specyficzne choroby ale to już historia sprzed stu lat, z niewiadomych powodów bardzo rozpowszechniona wśród wielu prymitywnych Polaków, jakoby ten naród był owocem kazirodztwa. 

Tysiąc lat samotności

Rybacka wioska Urk przez wieki leżała na wysepce na Morzu Południowym. Rybacy łowili śledzie, węgorze i dorsze i byli bardzo religijni. To morze zwano wówczas Morzem Południowym ale dzisiaj jest już tylko wewnętrznym jeziorem IJsselmeer. Wyspa zwana byłą Wyspą Kalwinistów. O wyspie Urk pisał cesarz Otton I Wielki już w 966 roku. Od roku 1940 na skutek polderyzowania (osuszania) tej części morza wioska przestała być wyspą i ląd ją wchłonął. Ta wielowiekowa izolacja pozostawiła po sobie duże ślady, nawet w genach mieszkańców. Mieszkańcy Urk zawierali związki małżeńskie wyłącznie z partnerami z własnej wsi przez co mają dużo wspólnych cech genetycznych które zwiększają szansę na pewne choroby dziedziczne jak np. choroba Van Buchema (krzywe, niesymetryczne twarze) - wszystkiej 35 przypadków tej choroby przypada na osoby pochodzące z Urk.

Wyspa Urk w 1920 roku.
Wyspa Urk w 1920 roku na 20 lat przedtem zanim stała się częścią lądu.

Drugą wyjątkową cechą Urkerów jest ich głęboka ortodoksyjna wiara protestancka, aż 98% mieszkańców Urk jest głęboko religijnych czym stanowią osobliwy rekord w laickiej Holandii. Dzietność Urków jest dwa razy większa niż średnia dla kraju. Mieszkańcy, jak mało gdzie w Europie, żyją ściśle według biblijnych praw - co dla turysty widoczne jest w ich niedzielnym absolutnym "święceniu dnia świętego". Dla przykładu w październiku 2017 r. mieszkańcy Urk zaprotestowali przeciw pracy gminnych kontrolerów opłat parkingowych. Jedynie policja jest w niedzielę tolerowana, bo to nie są ich urzędnicy. Poza tym podobnie jak Volendam, mieszkańcy nadużywają alkoholu.
W 2016 u wybrzeżu Urk kręcono film Dunkierka reżyserii Christophera Nolana. 

Europejska stolica przetwórstwa rybnego

Średnio Europejczyk zjada rocznie 25 kg ryb ale Holender tylko 21 kg. Mimo to przemysł rybny jest tu tradycyjnie silny i stałe rośnie. W Urk 4000 ludzi pracuje w przetwórstwie ryb sprowadzanych z całego świata. Urk posiada największą flotę rybacką i przemysł rybny Holandii i największy przeładunek ryb w Europie. Niemal każdy łosoś na europejskim stole przeszedł przez chłodnie Urk.

Wartość handlu rybami z Urk przekracza 4 miliardy euro rocznie. Dziesiątki tysięcy palet mrożonych ryb jest przechowywanych w chłodniach i wysyłanych na cały świat. Średnio co tydzień przyjeżdża do Urk 150 ciężarówek z łososiem z Norwegii, które trafiają do ich przetwórni. W całym kraju przerabia się ryb za sumę 6,2 mld € z czego 80% idzie na export, największą częścią exportu jest łosoś. Na przykład w 2019 r. do krajów spoza UE wyeksportowano łososia o wartości 5,85 mln euro. Norwegia jest największym dostawcą łososia hodowlanego do Urk, podczas gdy Islandia dostarcza dorsza i mintaja. Kraje azjatyckie, takie jak Chiny i Wietnam, dominują w dostawach hodowlanych krewetek tropikalnych i ryb karpiowatych.

Wieś rybacka Urk
Wieś rybacka Urk.

Poszukiwanie holenderskiego praojca 

Pod koniec XIX wieku w Europie modne były badania antropologiczne i nauki rasowe w poszukiwaniu "prawdziwego rasowego przodka" co w nazistowskich Niemczech zakończyło się fatalnie.
W Holandii w tym czasie niektórzy biolodzy od dawna mieli teorię, że w Urk zachowała się rasa "praojca holenderskiej rasy". Doprowadziło to do badań wielkości czaszki miejscowej ludności w latach trzydziestych XX w. a nawet do kradzieży czaszek z tamtejszego cmentarza - w celach badań naukowych na Uniwersytecie w Utrechcie.

Mieszkańcy Urk
Mieszkańcy Urk w tradycyjnych strojach z tej wsi.

Sześć czaszek z Urk pozostało w posiadaniu kilku holenderskich uniwersytetów i niemieckiego uniwersytetu w Getyndze do początku XXI wieku. Jednak badanie czaszek nie przyniosło spodziewanych naukowych rezultatów. Dopiero w 2005 r. ta profanacja grobów została odkryta i opublikowana w Urk. Uniwersytety odmówiły zwrotu czaszek, co skłoniło mieszkańców w 2007 r. do utworzenia Komitetu Urkowskich Czaszek, aby spróbować przywrócić czaszki na wyspę (bo Urk jest w ich świadomości nadal wyspą). W 2010 r. komitet doradczy ds. etyki holenderskiego stowarzyszenia muzealnego zwrócił Urk sześć czaszek podczas ceremonii i nabożeństwa.

wieś rybacka Urk
Widok na Urk

Inne wyizolowane społeczności Niderlandów

Urk nie jest wyjątkiem w Niderlandach. Podobne do Urk były także inne wsie rybackie Volendam i Spakenburg - które także leżały niegdyś nad otwartym morzem.

Na południu kraju leży miejscowość St. Willebrord która historycznie była unikalną zamkniętą społecznością, zamieszkałą w zeszłych wiekach przez włóczęgi, opryszków i koniokradów. Słuchy chodziły, że kazirodztwo było raczej regułą niż wyjątkiem w tym środowisku. Plotki mówiły, że ponoć do dziś niektórym mieszkańcom St. Willebrord brak piątego palca jako efekt stosunków z osobami blisko spokrewnionymi.

Volendam

Volendam był do niedawna żywym skansenem Holandii i szczególnie był pod koniec XIX wieku był tym czym dla Polski było Zakopane: miasto artystów których obrazy mieszkańców wsi w tradycyjnych strojach spopularyzowały Holandię tworząc stereotyp Holendrów w drewniakach. Do dzisiaj mieszkańcy mają swój własny dialekt, są historycznie katolicką wyspą wokół protestanckiej Holandii i kochają zabawę, śpiew i muzykę. Z tej wsi rybackiej pochodzi wielu znanych holenderskich piosenkarzy i zespołów. Mówi się nawet o stylu muzycznym zwanym "paling-sound" (muzyka węgorza) której przedstawicielami są: Piet Veerman, Jan Smit, zespoły Next One, BZN, George Baker Selection, The Cats, Nick & Simon, Left Side, The Classics.

Mieszkańcy Volendam byli mocno zamkniętą społecznością co zaowocowało w XIX wieku z kazirodztwa, stąd też pochodzi określenie "volendamska choroba" na którą cierpiało kilkadziesiąt rodzin (pacjenci mają poważne upośledzenie umysłowe).

W tych trzech miasteczkach (Volendam, Urk i St. Willebrord) jeszcze dzisiaj młodzież wyraźnie więcej niż w reszcie kraju nadużywa alkoholu i narkotyków.