morze Morze Północne żegluga wojna

Dlaczego zaginął Orzeł?

W tych dniach mija 80 rocznica zaginięcia łodzi podwodnej ORP "Orzeł". Orzeł zaginął na przełomie maja i czerwca 1940 r. u wybrzeży Norwegii. Pierwszy ORZEŁ to kolejne ogniwo, łączące Polskę z Holandią, a raczej ze stocznią Kon. Mij. De Schelde we Vlissingen (dziś Damen Shipyards). Tych ogniw jest, jak widać, całkiem sporo - i niektóre są naprawdę rewelacyjne.

Fajnie by było, gdyby tak szanowne NATO wybrało się kiedyś viribus unitis, czyli wspólnie, by poszukać na Morzu Północnym i na podejściach do niego wraku ORŁA. Takie małe ćwiczenie dla sił zwalczania okrętów podwodnych... Wyobrażam sobie symboliczny "powrót" okrętu z ostatniego patrolu, tego rozpoczętego 23. maja 1940 roku - to jest wiadomość, że WRESZCIE WIEMY, CO SIĘ Z NIM STAŁO I GDZIE SPOCZYWA JEGO WRAK. Zapewniam, że jest w naszym kraiku sporo osób, która na tę wieść z ulgą odetchną. Ostatnia zagadka w wojennych dziejach MW RP przestanie być wtedy zagadką. Czas już na to wielki.

Co mogło się stać z "Orłem"?
Dlaczego zaginął?

8. czerwca 1940 roku polski okręt podwodny "Orzeł" (1939; 1473,5/1650 ton, 84 m; 19/9 w; 1x105, 2x40, 12 wt 550/533 mm) powrócić miał ze swego siódmego patrolu, wykonywanego z baz brytyjskich. W Rosyth dowództwo flotylli i liczni przyjaciele oraz znajomi czekali na okręt, jego dowódcę (kpt. mar. J. Grudzińskiego) i resztę nieco ponad 60-osobowej załogi. Nie doczekali się, a przecież TAKIEMU okrętowi nie powinno się przytrafić nic złego! ORP "Orzeł" uchodził nie tylko za "podwodny krążownik", który mógłby do Ameryki i z powrotem popłynąć bez uzupełniania paliwa po drodze, ale był też uważany za okręt szczęśliwy. W przeciwnym razie nie byłby się wyrwał z pułapki, zastawionej nań w połowie września 1939 roku w Tallinnie.

W XXI wieku kolejna RP przypomniała sobie o sporym długu wdzięczności, który ma wobec załóg swoich okrętów, walczących przed laty na wszystkich morzach wokół Europy i ginących za wolność waszą i naszą. Przypomniała sobie także i "Orła" - po 1989 roku zorganizowano co najmniej dwie poważne ekspedycje poszukiwawcze, niestety nie zakończone powodzeniem. Obserwuję dość uważnie poczynania różnych grup poszukiwawczych, a nawet jednostek regularnych flot wojennych, przemierzających Morze Północne z zadaniem odnalezienia wreszcie "Orła", który stanowczo zbyt długo pozostaje jednostką zaginioną - to jest, w uproszczeniu: nie wiadomo kiedy, gdzie, ani jak utraconą. Niemcy podczas swojej wojny podwodnej z Aliantami na Atlantyku w latach 1939-45 utracili bez wieści od 14 do 41 (w zależności od źródła) okrętów podwodnych. Co najmniej jeden z tych przypadków został wyjaśniony przez nurków z USA. Marynarka Wojenna RP utraciła jeden i wciąż nie wiadomo o nim nic pewnego.