Przeżyłem koronę
Gdzie się zaraziłem?
To jest najczęściej zadawane pytanie Covidowym pacjentom, na które najpowszechniejszą odpowiedzią jest "nie wiem". Nie inaczej było w moim przypadku. Ja nie jestem z natury człowiekiem wylewnym, mającym chętnie bliskie kontakty z innymi ludźmi. Także przed koroną niechętnie podawałem ludziom rękę a tym bardziej nie wpadałem im w ramiona aby ich obcałować. Od ponad roku ewentualne kontakty miałem zawężone do żony, dorosłych dzieci i kilku znajomych odwiedzanych czasami na kawę w ogródku (także zimą) lub gdzieś w plenerze. Także niezbędne zakupy - które akurat są dla mnie zawsze złem koniecznym - nie pozostaje w sklepie dłużej niż to konieczne, omijając ludzi jak ognia. Tak było przez 14 miesięcy pandemii. Nie wierzyłem nawet, że miałbym się zarazić - bo niby gdzie i dlaczego? Poza tym nadchodził 27 kwietnia 2021 - data kiedy miałem otrzymać pierwszą dawkę szczepionki Pfizera. Także data holenderskiego święta "Dzień Króla". 27 kwietnia dostałem więc pierwszą szczepionkę przeciw Covid-19. Zero skutków ubocznych. Osiem dni później zachorowałem.
Dodaj komentarz