zapory sztorm morze depresja

Sztormy w Holandii atakują zapory

Co roku na jesieni i zimą przetaczają się przez Morze Północne silne sztormy. Każdy sztorm jest zagrożeniem dla holenderskiego wybrzeża. Ciężki sztorm 18 stycznia 2018 r. przyniósł wielkie szkody w całym kraju.

Sztorm nad Holandią
Typowy kierunek wiatrów szczególnie jesienią i zimą.

Najcięższe sztormy

Najcięższe sztormy w Holandii z ostatnich 30 lat miały miejsce: 25 stycznia 1990, 18 stycznia 2007, 28 października 2013 i 18 stycznia 2018. Ponieważ Holandia jest krajem morskim, więc sztormem nazywa się ogólnie wszystkie wichury i huragany przewalające się przez kraj od Morza Północnego. 

Generalnie największym zagrożeniem powodzi w Holandii nie jest sam sztorm, lecz szybkość i kierunek wiatru napędzający wodę Morza Północnego do "lejka" miedzy Wielką Brytanią i kontynentem. Jeśli taki sztorm zbiegnie się z super-przypływem a na domiar złego w rzekach będzie już i tak wysoki stan wód to o katastrofę nie trudno.

W tym 2013 roku poza "normalnym", jesiennym sztormem przyszedł jeszcze jeden w najbardziej niestosowny dzień; 5 grudnia - gdy całą Holandia przygotowuje się do odświętnego wieczoru holenderskich Mikołajek - święta porównywalnego z naszą Wigilią. Tego dnia na Morzu Północnym fale osiągały wysokość 12 metrów a siła wiatru dochodziła do 12 stopni w skali Beauforta. Orkan pędził masy wody w kierunku holenderskiego wybrzeża, spotęgowany akurat księżycem w nowiu (super-przypływem). Zapory chroniące przed naporem morza zostały pozamykane. Stanęły pociągi, odwołano loty. Kto nie musiał, nie wychodził z domu.

Sztorm nad Holandią
Sztormowa wichura napędza wodę w "lejek" między Anglią i Holandią co spiętrza wodę morską i tamuje ujście wody z rzek.

Orkan

Co kilka lat przylatuje z Morza Północnego do Holandii sztorm o sile wiatru 120-140 km/h, to jest 11-12 stopni w skali Beauforta. W styczniu 2018 były dwa poważne sztormy o sile orkanu. Także zamknięto zapory, choć poziom morza nie był tak groźnie wysoki jak w 2013. 

Gdy morze blokuje rzeki

Gdy nad Holandię nadciąga sztorm z kierunku północno-zachodniego (a te są najczęstsze), wówczas huraganowy wiatr nawiewa olbrzymie masy wód Morza Północnego w cieśninę z Anglią z jednej strony i Holandią i Belgią z drugiej. Masy wód w tym zwężeniu, jak w lejku, nie mają ujścia i muszą się spiętrzać. Cykl przypływów co 12 godzin jeszcze to spiętrzenie wzmacnia a tym razem w 2013 był to nie taki sobie zwykły przypływ - jedynie super-przypływ występujący gdy słońce i księżyc stają w jednej linii.

8 listopada 2007

Koło Rotterdamu oczekiwano piętrzenia wody 3 m ponad NAP (poziom morza) z szybkością wiatru 9 w skali Beauforta, z tego powodu Waterkeringdienst (służby zapór wodnych) postanowił w czwartek wieczorem (8-11- 2007) zamknąć zapory Oosterscheldekering, Hartelkering i Maeslantkering - trzy najważniejsze części Systemu Delta. Po raz pierwszy od roku 1976 zarządzono całonocny patrol wybrzeża Niderlandów. Zapory się sprawdziły. Sztorm nie wyrządził większych szkód na lądzie i przez holenderską służbę meteorologiczną KNMI został oceniony jako przeciętny. Podobny sztorm doprowadził w roku 1953 do katastrofy która w Holandii już nie może się powtórzyć.

Zapora koło Rotterdamu
Zamknięta ruchoma tama "Maeslantkering" koło Hoek van Holland.

Zapora Maeslantkering zamyka od 1997 r. Nową Drogę Wodną (Nieuwe Waterweg) do Rotterdamu i do tej pory zamknięta została trzy razy przy wyjątkowych sztormach z 8 listopada 2007, 3 stycznia 2018 i 21 grudnia 2023. Podobna zapora znajduje się w Anglii na Tamizie i zostaje także zamknięta. Według obliczeń specjalistów szansa na sztorm tak silny aby zaporę trzeba było zamknąć zdarza się raz na 10 lat.

Tama "Maeslantkering" składa się z dwóch wrót po 210 m szerokości każda i 37 m wysokości. Same zawiasy mają 10 m średnicy i ważą 680 ton. Przy zamknięciu wrota napełniają się wodą i osiadają na dnie.

Zamykanie zapory.

Holenderskie tamy zamknięto po raz pierwszy w 1986 r. i przeciętnie zamykane są obecnie raz w roku przy zimowych sztormach, chociaż z reguły zamykane bywają bardziej z ostrożności niż z rzeczywiście krytycznego stanu wód.

Tama w Holandii
Zapora "Oosterscheldekering" w Zelandii jest największą ruchomą zaporą tego kraju.

Zapora "Oosterscheldekering" o długości 9 km znajduje się w Zelandiii, zamykana bywa z reguły co kilka lat przy wyjątkowych sztormach. Tej unikalnej w świecie zaporze poświęciliśmy odrębny artykuł: Plan Delta - Oosterschelde >>>

Projekt zapór Delta
Obiekty w systemie Planu Delta w Holandii.

Cały system ochrony holenderskiego lądu tzw. Planu Delta rozpoczętego budować po wielkiej powodzi 1953 r. i ten system tam składa się z 5 barier sztormowych, 2 śluz i 6 zapór.

Realizacja Planu Delta.

"Plan Delta" to system obronny w Holandii, mający chronić prowincje Zelandia, południową część Holandii Południowej i Brabancję Północną przed morzem. Budowa tam trwała dekady. Projekt uznano za ukończony po ukończeniu budowy Oosterscheldekering (1986), Maeslantkering (w 1997) oraz podniesieniu wszystkich wałów do wysokości delty (2010). Oosterscheldekering, a w szczególności Maeslantkering, nadal przyciągają uwagę świata. "Plan Delta" został uznany za jeden z Siedmiu Cudów Świata Współczesnego przez Amerykańskie Stowarzyszenie Inżynierów Budownictwa.

Budowa największej zapory Oosterscheldekering.

Na marginesie

Holenderski plan ujarzmienia morza i rzek (Deltawerken) - to największa cywilna budowla w nowożytnych czasach - wykonany był w latach 1970-1990 i kosztował Holandię 5 miliardów euro. Dużo więcej niż zakładano. Dla porównania jeden współczesny amerykański lotniskowiec kosztował w tych czasach grubo ponad 10 mld euro. W najbliższych 20 latach Holandia wyda kolejne 20 mld euro na Plan Delta - nowe środki ochrony kraju przed wysoką wodą i zapewnienia wystarczającej ilości wody pitnej.

Zamykanie zapory między Rotterdamem i Hoek van Holland na drodze wodnej do portu.

Pomiar stanu wód w rzekach

Na zdjęciu poniżej budynek wodowskazu. Budowane były w XIX wieku do kontroli stanu wód. Około 1900 roku było ich w Holandii 150 nad brzegami rzek i innych wód połączonych z morzem. W tych czasach poziom rzek zależny był m.in. od poziomu morza i to rzeki stanowiły większe zagrożenie powodzi niż morze. W przypływie wzrastał także poziom wody w rzekach. Te niewielkie wodowskazy, efektowne budynki stały po zewnętrznej stronie wału przeciwpowodziowego gdzie mierzono poziom wody. Każdy z nich był częścią spójnej sieci wodowskazów w całej Holandii.

wodowskaz z XIX wieku
Ten wodowskaz z XIX wieku już nie istnieje.

Technika pomiaru była prosta: budynek stał nad studnią połączoną z rzeką. Pływak w studni określał poziom wody w stosunku do NAP (holenderski standard poziomu morza). 
Budynek wodowskazu koło Herwijnen to jedyna zachowana stacja pomiarowa w Holandii. 

Przeczytaj także: