Inwazja z "męczących" krajów
Polacy idą!
Schagen (Holandia). Rok 2008. W sobotę, w dużym centrum handlowym w Schagen zaobserwowałem następującą scenkę. Ośmioosobowa grupa Polaków przystanęła przed wystawą jednego ze sklepów odzieżowych koło stelaża z kożuszkami. Postali tam dłuższą chwilę aby się naradzić (dość głośno, po polsku) w którą stronę mają iść. Gdy wreszcie zdecydowali i poszli dalej, sprzedawczyni wyszła ze sklepu, zmierzyła wzrokiem odchodzącą grupą, przeliczyła szybko ubrania na wieszakach i wróciła do sklepu. To był mały epizod, ułamek sekundy, błahostka a jednak nie mogłem uwolnić się od tego przygnębiającego uczucia poniżenia, że ci ludzie – Polacy – czyli też ja - potraktowani zostaliśmy jak potencjalni złodzieje.
Warszawa. Rok 2008. Na podwórku pancerne drzwi klatki schodowej z domofonem i kamerą. Na parterze i pierwszym piętrze wszystkie okna okratowane. Wspinam się po schodach na trzecie piętro i dzwonię do drzwi. Z drugiej strony rozlega się szczęk otwieranych zamków. Jedne drzwi zewnętrzne mają trzy zamki typu „skarbiec”, judasza i łańcuch. Drugie drzwi; wewnętrzne – stalowe, antywłamaniowe także z serią solidnych zamków. Wreszcie skarbiec się otworzył.
W pobliskim sklepie spożywczym przechadza się ubrany na czarno „ochroniarz”. Na parkanie tabliczka: „obiekt monitorowany”.
Dodaj komentarz