Dlaczego Kurdowie sprzedają polską kiełbasę?
Z Anglii do Holandii - historia Polish Deli
1 maja 2004 roku Polska wstąpiła do Unii Europejskiej i tego samego dnia otworzył się dla Polaków rynek pracy w Wielkiej Brytanii. Miliony Polaków wyjechało do Anglii za pracą. W Anglii już od dawna istniała spora kurdyjska mniejszość narodowa którą cechuje duża przedsiębiorczość. Kurdowie szybko zauważyli, że Polakom na wyspach brak polskiej kiełbasy i chleba, tak więc od 2005 roku zaczęły pojawiać się pierwsze polskie sklepy w Anglii.
1 maja 2007 r. także Holandia otworzyła swój rynek pracy dla Polaków. Efektem był napływ ok. 200 a może nawet 300 tysięcy Polaków do Holandii. Od 2008 zaczęły pojawiać się w Niderlandach pierwsze polskie sklepiki otwierane jeszcze przez Polaków. Niestety to nie byli profesjonalni handlowcy lecz najczęściej amatorzy nie mający pojęcia o handlu międzynarodowym, systemach podatkowych, prawie holenderskim. Jako firmy jednoosobowe nie potrafili stworzyć dobrze działającego zaopatrzenia. Poza tym miałem wrażenie, że wielu z nich myślało zbyt szybko się wzbogacić zawyżając mocno ceny produktów.
W roku 2008 irakijski Kurd Dilman Abdullah otworzył w Hadze pierwszy polski supermarket "Groszek" z prawdziwego zdarzenia. Powstawać zaczęło coraz więcej polskich sklepów o nazwie Polo Smak, Biedronka i Warszawa z kurdyjskimi właścicielami.
W 2020 r. Holandia liczy ok. 80 polskich supermarketów których właścicielami są irakijscy Kurdowie. W grudniu 2020 doszło do zamachów bombowych na trzy kurdyjskie "Polish Deli", w dwóch przypadkach właścicielem był Mohamed Mahmoud. Właściciele polskich sklepów pochodzą z miast Kirkuk i Suleimaniya w Iraku.
- Zobacz mapę i listę polskich sklepów w Holandii >>>
Holandia 2022. Historia nie wymyślona
Stoję przy stoisku z wędlinami w jednym z polskich sklepów (Polish Deli) w Holandii. Proszę panią o pętko Wiejskiej i pętko Swojskiej. Obie kiełbasy po 15 €/kg, więc mówię, że może je razem zapakować (wiem, że kasa tego sklepu nie rozróżnia kiełbas, wszystko jest "butchery").
- To niemożliwe - odpowiada bardzo miła pani za ladą - bo wówczas zapłaci Pan więcej.
- Jak to więcej? - pytam zdziwiony.
- No bo ta kiełbasa jest krótsza od tamtej - słyszę odpowiedź i... wpadam w zdumienie.
- Ale ta kiełbasa nie jest na centymetry tylko na wagę - odpowiadam osłupiały.
- Widzę, że Pan mnie nie rozumie - westchnęła zniecierpliwiona sprzedawczyni i demonstruje mi o co jej chodzi. Kładzie więc na wagę obie kiełbasy razem i po czym dwie oddzielnie. Coś przelicza.
- Widzi Pan, gdybym zważyła razem, zapłaciłby pan 31 centów więcej - oznajmia mi triumfalnie. Ja już się więcej nie upierałem. Zarobiłem 31 centów.
[Aktualizacja z 2010 r.]
Dodaj komentarz