Polskie mity historyczne
Wśród współczesnych narodów jak np. Grecja, Polska czy Rumunia historia miast nie miała wielkiego, albo żadnego wpływu na agrarne społeczeństwo. Dzisiaj mieszkamy w miastach i dorabiamy sobie historię mieszczan którzy nie mieli z nami wiele wspólnego.
Historia Krakowa dobrze ilustruję jak bardzo polska oficjalna historia tworzona była i nadal jest "ku pokrzepieniu dusz". Wisła była najważniejszą arterią komunikacyjną i handlową przez całe drugie tysiąclecie. U brzegów Wisły powstawały faktorie handlowe dokąd sprowadzano towar z głębi lądu i spławiano Wisłą od Krakowa do Gdańska. Tutaj krzyżowały się szlaki handlowe z zachodu na wschód i z południa na północ. Brody przez rzeki i skrzyżowania dróg były idealnym miejscem rozkwitu przedsiębiorczości pierwszych osad handlowych. Lokalni feudałowie zezwalali chętnie na handel z którego zbierali podatki.
Feudalna Polska
Mało kto sobie zdaje sprawę, że niewolnictwo w Polsce (uwłaszczenie chłopów) zniesiono zaledwie 160 lat temu (1864). Później niż w Ameryce. Zresztą zniesienie niewolnictwa (pańszczyzny) nie oznaczało, że chłopi - a z nich składa się współczesny polski naród - byli z dnia na dzień wolni. Proces wyzwalania się trwał praktycznie jeszcze do roku 1970 kiedy rolnik nie musiał przymusowo dostarczać swych produktów państwu. Mentalnie ten proces trwa jeszcze dłużej.
1000 lat Polska znajdowała się w posiadaniu feudałów a chłopski naród był tylko częścią pańskiego inwentarza. Chłop nie miał co szukać w mieście. Miasta zamieszkiwali wolni obywatele ale raczej nie Polacy.
Jak Kraków budowali
Na początku był zamek feudała na wzgórzu nad Wisłą. Za jego przyzwoleniem pod zamkiem kwitł handel. Tu krzyżowały się drogi z Bizancjum na zachód do Norymbergi i z południa do portów nad Bałtyk. Wielki krakowski plac targowy liczący tysiąc lat nadal jest największym rynkiem w Europie.
Do XIV wieku feudalna Polska nie znała miast w ówczesnym tego znaczeniu; samo-stanowiących, wolnych miast z wolnymi mieszkańcami zorganizowanymi w cechy handlowe i rzemieślnicze. Takie miasta gwarantujące wolność nie były pożądane przez polską magnaterię, która sama korzystała z przywilejów wolności trzymając w ryzach swój naród, swoich poddanych; chłopów pańszczyźnianych, czyli nas.
Nie dla chama!
Wreszcie także polscy władcy zrozumieli (spoglądając na Zachód), że szansa na rozwój tak zacofanego feudalnego kraju możliwa jest jedynie gdy jego obywatele będą mogli rozwijać przedsiębiorczość w wolności. Niestety silny sprzeciw feudałów uniemożliwiał przeprowadzenie jakichkolwiek reform. Wynikiem tych zachowawczych działań polskich feudałów było, że miastom polskim przyznawano prawa miejskie na prawie niemieckim (najczęściej magdeburskim) które to prawo obejmowało m.in. zakaz osiedlania się polskich chłopów w mieście. Prawo miejskie dawało w praktyce prawo osiedlania się tylko niemieckim kupcom i rzemieślnikom. Prawo tych miast nie obejmowało Polaków przez co feudałowie byli zabezpieczeni, że ich chłopi nie będą uciekać do miast. Można powiedzieć, że ten stan utrzymał się do 1945 roku!
- Nawiasem mówiąc ten system długo w Polsce funkcjonował: gdy urodziłeś się na wsi, nie łatwo było otrzymać "meldunek" Krakowa lub Warszawy. Administracyjnie byłeś "przywiązany" do miejsca urodzenia.
Spolszczanie historii
W roku 1257 król Bolesław V Wstydliwy nadał miastu Kraków lokację na prawie magdeburskim. W nowo wytyczonym mieście osiedlali się głównie przybysze ze Śląska, Czech, Prus i Niemiec, co tłumaczy fakt posługiwania się aż do XVI w. wyłącznie językiem niemieckim przez mieszczaństwo krakowskie.
W 1333 r. na Wawelu koronował się na króla Polski Kazimierz Wielki. W 1335 r. pod Wawelem powstało miasto nazwane jego imieniem – Kazimierz, zasiedlane głównie przez Żydów - cieszących się sporym uznaniem i życzliwością króla. Ten rzeczywiście wielki król - idąc śladem królowej Jadwigi, która założyła kilka lat wcześniej uniwersytet w Pradze - założył uniwersytet Jagielloński w roku 1364 - po Bolonii (Bolonia 1088, Sorbona 1257 i Praga 1348) - był to jeden z najstarszych uniwersytetów w Europie. Możemy więc z dumą mówić, że Kraków należał do elity kulturowej ówczesnego świata. Gdyby... to miasto było wówczas faktycznie polskie. Współczesne polskie oficjalne kalendarium rozwoju Krakowa nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością tamtych wieków - to bardziej interpretacja narodowa. Spolszczanie niemieckich nazwisk jest typowym naginaniem faktów na nacjonalistyczne potrzeby, dla przykładu Mikołaj Wierzynek to Nicholas Wirsing z Nadrenii, Wit Stwosz to Veit Stoss z Norymbergii a Jan Dantyszek to Johannes von Höfen z Danzig/Gdańska. Kościół Mariacki był także parafią niemiecką. Dopiero od XVI wieku na ulicach Krakowa pojawił się język polski i przez wieki, stopniowo polskie elity zaczęły napływać do miasta.
Nawet chrzest Polski miał miejsce bardzo prawdopodobnie na Bawarii w mieście Regensburg (Ratyzbona). Wszyscy pierwsi biskupi i arcybiskupi Polski byli Niemcami. Nazwa "Polen", pochodzi od niemieckiego kronikarza Adama von Bremen. Wszystkie miasta, znajdujące się na terenach dzisiejszej Polski, a które były nowo lokowane, lub powtórnie lokowane, jak np. Kraków, lokowany były na prawie niemieckim. Zasadźcami byli zawsze Niemcy. W przypadku Krakowa byli to Ślązacy: Jacob von Neisse (sędzia z Nysy), Gotke Still (wójt z Breslau/Wrocław) oraz Dietmar Wolk (mistrz cechowy także z Breslau). Także Warszawa była lokowana na prawie niemieckim, jednak nie jak Krakow na prawie magdeburskim, lecz na krzyżackim (chełmskim - Kulmer Recht). Także cechy rzemieślnicze były zakładane w Polsce przez Niemców. Cały postęp cywilizacyjny przyszedł od zachodniego sąsiada.
Historia nie chciana
Zacofanie i feudalne stosunki społeczne w Polsce trwały znacznie dłużej i na znacznie większą skalę niż w Zachodniej Europie. Do XX wieku klasa średnia zamieszkująca miasta składała się głównie z cudzoziemców, Niemców, Ślązaków, Flamandczyków, Żydów i polskich elit magnackich. Lwia część narodu (jaki obecnie tworzy polski naród) żyła w skrajnej biedzie na wsi lub spełniała w mieście posługi. Z historii robimy mitologię, wypierając się niepotrzebnie pochodzenia. Ten kompleks "wiochy" nadal mocno pokutuje w polskim społeczeństwie, gdzie największą obelgą jest słowo wieśniak, burak, kmiot lub słoik. W ten sposób Polacy walczą sami z sobą, ze złudnym wyobrażeniem, że podnoszą tym wyzwiskiem własny status. Jestem przekonany, że "tysiącletnie geny chłopa pańszczyźnianego" nadal zdecydowana większość z nas posiada. We współczesnej Europie mamy sporo do nadrobienia.
- Powyższe jest także moją odpowiedzią na powszechne pytania rodaków zamieszkujących kraje Zachodniej Europy: "dlaczego oni są tacy inni niż my? Dlaczego nas nie rozumieją? Dlaczego my ich nie rozumiemy?
Przeczytaj także:
- Kolonializm po polsku, czyli długi cień pańszczyzny
- Co to znaczyło otrzymać prawa miejskie?
- Czemu powstało miasto? I dlaczego chcemy być z miasta?
- Wisła - przebrzmiała polska chwała
- Jak polskie zboże wzbogaciło Holandię
- Drewno - od wieków polski towar eksportowy
- Holenderska Matka Handlu i ostatni polski flisak
- Historia kontaktów polsko-holenderskich
- Moedernegotie czyli holenderska matka handlu z Polską
- Historia toruńskich pierników
[Aktualizacja od 2010 r.]
Dodaj komentarz