Polska Warszawa Zachód Cywilizacja Zachodnia

Polska w roku 2000 oczami cudzoziemców z Zachodu

Znam ten kraj od ok. 1960 roku i do końca XX wieku był to jeszcze kraj postkomunistyczny, w oczach Zachodu szary, biedy i ponury. Polska byłą dosłownie szarego koloru i ludzie ponurzy. Jeszcze w 2000 r. nie uwierzyłbym, że Polska tak szybko się zmieni. W 25 lat z kraju typu "Albania" do kraju przypominającego Belgię.

Polska 2000

Około roku 2000 bardzo mało cudzoziemców ośmielało się zaglądać do Polski. To była "Wschodnia Europa" lub "Blok Wschodni". Większość cudzoziemców z Zachodu interesował jedynie Auschwitz i ewentualnie Kraków, bo leżał obok i jest ładny. Także na ówczesnych internetowych grupach dyskusyjnych niewielu pisało o Polsce - kraj leżał poza zainteresowaniem świata - jak dzisiaj Mołdawia. Niektóre z tych wypowiedzi zachowałem i robiąc porządki na dysku wpadły mi w oko. Poniżej przetłumaczone na polski. Pierwsza wypowiedź to dość typowy przykład. Anglik czy Amerykanin, przetłumaczyłem z angielskiego:

Polska 2000
Powyżej: Aleje Jerozolimskie w Warszawie w roku 1999. Poniżej: ulica na Grochowie z pocztą z 1999 r.


"Wczoraj wróciłem z 6-dniowego pobytu w Polsce. Wynajęcie samochodu w Warszawie było bardzo drogie. Miasto jest słabo oznakowane pod względem znaków drogowych i kierunków. Znałem mapę. Wyjazd z miasta powinien być prosty, ale zajął 90 minut z powodu braku znaków! Polacy to szaleni kierowcy i potrzebują autostrad.
Większość ludzi w północno-wschodniej części kraju, do których się udałem, była przyjazna. Co dziesiąty mówił trochę po angielsku. Niektórzy po niemiecku, a niektórzy udawali, że nie znają niemieckiego. Uważałem, że okolica jest piękna, a hotele i jedzenie dobre.
Mój przewodnik w obozie zagłady w Treblince miał do siebie pretensje. Najwyraźniej nie otrząsnął się po wojnie (miał zaledwie 3 lata, kiedy się skończyła) i nadal chciał zemsty na Niemcach. POGÓDŹ SIĘ Z TYM! To tragedia, że tak się stało, ale po tym, co Rosjanie i Polacy zrobili Niemcom po wojnie, to była wystarczająca zemsta. Poza tym muszą otrząsnąć się po upadku komunizmu. Nic w życiu nie jest dane człowiekowi na srebrnej tacy. Nie podobało mu się, że musi pracować! Co więcej, według niego Polska samodzielnie wygrała II wojnę światową i była w pełni odpowiedzialna za upadek Związku Radzieckiego. Byłem przeszczęśliwy, kiedy trasa się skończyła i nie musiałem już go słuchać!
Personel w Marriott w Warszawie jest niegrzeczny. A pokój był o wiele za drogi (275 dolarów za noc), więc przeniosłem się do Holiday Inn oddalonego o przecznicę. Cena była odpowiednia. Ale personel również był nieprzyjazny. Jedyną osobą, która była przyjazna i mówiła perfekcyjnie po niemiecku i angielsku, był kierowca autobusu, który wiózł mnie z powrotem na lotnisko.
Cieszę się, że moje wakacje się skończyły. Polska ma jeszcze długą drogę do stania się celem turystycznym. Może przystąpienie do UE pomoże."

Polska w roku 2000
Od góry: Wieś Stawiska na Kaszubach, 1999. Karpacz. Rynek miasteczka w zachodniej Polsce, 2000.

Inny komentarz na grupie netu o Polsce roku 2000, przetłumaczony z angielskiego:

"Nie byłem w Warszawie, ale Kraków to jedno z najwspanialszych miast, w jakich kiedykolwiek byłem.
Personel hoteli w Europie Wschodniej ma opinię nieprzyjaznego. Zostałem o tym uprzedzony. Przyjrzałem się uważnie i odkryłem, że w rzeczywistości 50-60% było dość przyjaznych, a ci, którzy nie byli, byli głównie starsi. Zauważyłem również, że nie byli ani nieuprzejmi, ani pewni siebie. Po prostu nie czują potrzeby uśmiechania się ani rozmawiania z tobą podczas wykonywania swojej pracy. To dziedzictwo czasów komunizmu, kiedy godność robotnika w państwie „robotniczym” wykluczała płaszczenie się przed tymi, którzy mu służą. To po prostu kwestia stylu."

W moim odczuciu 25 lat temu Warszawa była złodziejskim miastem. Okna mieszkań zakratowane, pancerne drzwi z trzema zamkami, wejście do bloku przypominało wejście na wizytę do silnie strzeżonego więzienia. Wszystko co niestrzeżone zostało ukradzione. Szczególnie samochód na zagranicznych tablicach przyciągał złodzieja. W tych latach, gdy byłem trzy razy w Warszawie, miałem trzy próby kradzieży auta. To bardzo przykre gdy jesteś za granicą a masz rozwalone zamki, stacyjkę i wyrwane radio. Uraz pozostaje.
Poniżej kolejna relacja Francuza z pobytu w Polsce około roku 2000:

"Mieszkam w Polsce od 2,5 roku. Nigdy nie miałem żadnych problemów z moim samochodem w Polsce (Ford Fiesta z francuskimi numerami rejestracyjnymi) i nie mam garażu. Trzy rady, aby uniknąć problemów:
1) Uważaj... często nie ma autostrad, więc ludzie często wyprzedzają i czasami może to być niebezpieczne. Czasami można spotkać prawdziwych „chuliganów”... ale rzadko... nie reaguj na ich prowokacje... dobre ćwiczenie samokontroli.
2) Jeśli masz drogi samochód, trzymaj drzwi zamknięte, gdy jesteś na przedmieściach Warszawy. Mieszkam w Krakowie i nie znam nikogo, kto by miał problemy, ale słyszałem, że w Warszawie czasami złodzieje otwierają drzwi drogich samochodów stojących na światłach (może to legenda).
3) Kiedy wychodzisz z samochodu, schowaj wszystko. Nie zostawiaj żadnych cennych przedmiotów na siedzeniach. Niektórzy nastolatkowie z przedmieść bardzo szybko niszczą zamki... brak pokusy = brak ryzyka.
Moi rodzice przyjechali z Francji do Krakowa nowiutkim Peugeotem 307 HDI kilka tygodni temu. Zauważyli tylko, że drogi są bardzo wyboiste, ale nic poza tym. Zostawili samochód na noc na strzeżonym parkingu (35 zł/9 euro za noc), ale przypuszczam, że nie było to konieczne. Takie parkingi łatwo znaleźć w dużych miastach."

Polska w roku 2000
Od góry: na tym podwórku przy ul. Bednarskiej w Warszawie się wychowałem. Poznań. Wszystkie zdjęcia z około 2000 roku. Rynek w Kościerzynie na Kaszubach.

W Niemczech kursował wówczas humor o reklamie zachęcającej do odwiedzenia Polski "bo twoje auto już tam jest".
Był też przypadek, że delegacja policji niemieckiej przyjechała do Warszawy na konferencję w sprawie kradzieży i przemytu aut z Niemiec do Polski i dalej, zaparkowali pod hotelem "Victoria" i auto, którym przyjechali... skradziono.

Ktoś jeszcze dopisał: "z lat '80 mam takie wspomnienie że jak do nas przyjeżdżała rodzina z Niemiec to miałem taką misję że pilnowałem ich auta, patrząc przez okno sypialni, jak siedzieli u nas w domu. Dostawałem za to 5 marek. A że zawsze przyjeżdżali z przyczepą kempingową, to spali w tej przyczepie pod naszym blokiem żeby w nocy nie ukradli im auta. A wujek z rajchu na wszelki wypadek zawsze miał ze sobą Walthera PPK". 

"Lata 90. Moja ex żona z szefową w delegacji służbowej w Warszawie. Wyszły zrobić check-in w hotelu Europejskim, a po pięciu minutach służbowy Mercedes odfrunął. Do największej furii doprowadziła dziewczyny policja. Nikt nie dukał po nijakiemu, a potem próbowali wmawiać, że nie było żadnego służbowego auta".

Jest rok 2025. Tamta Polska z XX wieku już nie istnieje. Radykalnie się zmieniła na plus. Kraj posprzątany, zamożny, kolorowy, ludzie milsi - jednym słowem nie do poznania. 

Przeczytaj także: