Polacy kultura

Gdy leśne ludki poszły do miasta

Kumkanie żabki, klekot bociana, gdakanie kury, szum strumienia, aromat siana, sosen i dymu z ogniska – to wprowadza nas w błogi nastrój. Spacer po puszczy, zbieranie grzybów, jagód i borówek koi nerwy i wprowadza w błogi stan jedności z naturą.

Stare drzewa czcimy jak świętych. Przyroda jest święta. Poskręcane korzenie drzew lub głazy narzutowe służą za ozdobę; są Polską Sztuką. Byle jak wystrugane prymitywne figurki leśnych dziadów są też naszą Sztuką.

Przeciwieństwo Holandii

Ludowe, chłopskie, niecywilizowane, niezagospodarowane – przeciwieństwo Holandii gdzie człowiek tworzy naturę a nie natura człowieka. W Polsce? "Unia Europejska" zalała dukt leśny w parku narodowym asfaltem - nad czym ubolewają letnicy. Unia potrzebuje autostrady na Litwę - ale jakże tu budować autostradę przez augustowskie bory i knieje!? Dylemat narodu stojącego okrakiem między Wschodem i Zachodem.

Naszym żywiołem jest ławka pod lipą, piaszczysta droga, chłopska karczma, chleb ze smalcem i zsiadłe mleko a nie średniowieczne miasteczka, autostrady, frytki i cola.

polskie wiejskie klimaty
polskie wiejskie klimaty

Polskie miasta są miastami tylko z nazwy. Cywilizacja budowniczych tych miast i ich mieszkańców dawno zginęła. Dzisiaj zamieszkuje je lud chętnie nazywający się „Ludźmi z Miasta” naciągając historię dla doraźnych potrzeb. Stare centrum i nowe osiedla wokół nie mają wiele wspólnego z rolą miasta które miało spełniać jakąś funkcję. To już tylko zbiorowiska domów wśród łąk i pól zamieszkałych przez leśne ludki które swój las porzuciły. Betonowe osiedla dla "miastowych".

Historia kuchni

Wąskie horyzonty to cecha wielu moich czytelników. Szczególnie w ważnym dla Polaków temacie jedzenia i kuchni okazuje się, że nie wiedzą wiele nt. potraw, przekonani, że to co zawsze jedli w XX-XXI wieku (np. rosół, bigos, pierogi, flaki, kopytka, gołąbki, schabowy itd. itd.) to są polskie potrawy, wyjątkowe i nikomu na świecie nie znane (może wyjątkiem są zupy owocowe, których nie spotkałem nigdzie indziej w Europie). Mimo, że Polacy dużo podróżują, byli już w Meksyku, Egipcie, Malediwach i Japonii to ich światopogląd nie wyszedł poza Polskę. Zaścianek przeżył do XXI wieku.

Przez wieki, a może tysiące lat, człowiek jadł gdy miał coś do zjedzenia. W feudalnym świecie kraj był w rękach magnatów (i to obojętne czy w Anglii czy w Rosji) i magnat jadł dobrze, tzn. dziczyznę, bo ją sobie upolował - co było głównym zajęciem arystokracji. Jego poddanym polować zakazano, co zwie się kłusownictwem. Głód był powszechnym zjawiskiem, także chłop jadł co mu się przytrafiło i chłopska kuchnia była tym uwarunkowana. Zbierali i jedli to czym pan nie był zainteresowany: np. grzyby, ślimaki, żaby, jagody, uprawiali groch, jęczmień i żyto. 

Wieczny sagan
Wieczny sagan - podstawa kuchni chłopa do ok. XVIII-XIX wieku - w zależności od rozwoju rolnictwa i społeczeństwa w regionach w Europy.

W średniowieczu chłopi jedli przede wszystkim chleb i tzw. "chłopski wieczny sagan". Ten sagan to była właściwie zupa ze wszystkiego. Na palenisku stał gar gotującej się wody do której wrzucano co było zjadliwego pod ręką. Sagan stał zawsze, gotowała się woda i zawsze była na nim jakaś zupina (zupa dnia). Pochodną tego są np. barszcze: we wschodnim klimacie Europy warzywa b. łatwo i szybko się kiszą więc tak powstawały barszcze buraczane lub żurki - nieznane na zachodzie gdzie klimat nie "kisił" warzyw. Klimat sprawił, że te barszcze są niewątpliwie prastarym pokarmem Słowian wschodnich (do których się Polacy nie przyznają, chociaż kulturowo są). Większość potraw jakie dzisiaj uważamy za polskie, przyszło stosunkowo niedawno (kartofle, pomidory) do Polski. Ja sam pamiętam jeszcze wsie gdzie nie znali pomidorów, papryki, pora. Chleb ze smalcem lub kartofle zsiadłym mlekiem były podstawą pożywienia. 

Przeczytaj także:

[Aktualizacja z 2012 r.]