Książki dla dzieci XXI wieku?!
Wspomnienia Sylwii, 2012 r.
W mojej rodzince, dla przykładu (trójka dorastających dzieci) 66,66% potomstwa nie ma żadnej przyjemności w czytaniu książek. OK, Harry Pottera połknęli jednym tchem, ale to był wyjątek. Przypuszczalnie Harry Potter jest dla dzieci tym czym dla dorosłych jest pornografia: wszystkie inne lektury i seks przy tym blakną.
Sama nie miałam cierpliwości przebrnąć przez Harry Pottera a i moja opinia o hardcore porno tutaj się nie liczy. Problem pozostaje: dzieci nie chcą czytać książek i co my możemy na to poradzić?
- Nic – skłaniam się do tej odpowiedzi, bo wiem z doświadczenia, że powściągliwość w wychowaniu, może nie daje efektów, ale zapobiega konfliktom.
A zresztą, kim my rodzice jesteśmy, aby nasze staroświeckie wzorce nakazywać młodej generacji? Moi chłopcy będą kiedyś szyderczo ale i z lekkim sentymentem opowiadać swoim dzieciom:
- Nam babcia i dziadek nie pozwalali na więcej jak osiem godzin internetu – a te słuchając tego ze zgrozą dadzą swojemu ulubionemu hologramowemu awatarowi zrobić sobie loda aby wyjść z szoku.
Nie miejmy iluzji Tak będzie na pewno - na ile gorliwie wciskalibyśmy dzieciarni i z jak największą lubością Roalda Dahla i Tonke Draagt. Znam nawet rodziców którzy swoim dzieciom płacą za każdą przeczytaną książkę. Niezły pomysł. Zapewne wkrótce będą musieli płacić także aby usiadły do stołu przy obiedzie lub bawiły się na dworze.
Ja już straciłam nadzieję na to ich czytanie książek ale ciągle jeszcze, z nikłą nadzieją, zabieram dzieci do księgarni, chociaż z drugiej strony boję się aby to nie miało odwrotnego efektu. Gdy zabierzesz ze sobą wegetarianina do rzeźnika to szansa jest mała aby z lubością zatopił swoje zęby w kaszance.
Ostatnio jednak odniosłam niespodziewany sukces. Gdy dochodziłam do kasy księgarni z porcją wspaniałej literatury, dzieci dorzuciły mi książeczkę z pytaniem – możemy wziąć tą? - nawet nie spojrzałam na tę książkę - żeby to był nawet „Mein Kampf” - dzieci chciały książkę!
W domu zaczęły natychmiast coś w tej książce bazgrać długopisem.
- No co wy robicie? - spytałam – Robimy co trzeba! - zawołały - To jest pamiętnik!
Dodaj komentarz