poezja Wiatrak

Mój boski dzionek

Zatruwam ducha, a później... Albo szkaluję troszeczkę, albo, gdy święto jest, bluźnię. Zaśmiecam język z lubością, znieprawiam, do złego kuszę. Zakusy mam bolszewickie i sączę jad w młode dusze.

Mój dzionek
Ledwo słoneczko uderzy
W okno złocistym promykiem,
Budzę się hoży i świeży 
Z antypaństwowym okrzykiem.

Zanurzam się aż po uszy
W miłej moralnej zgniliźnie
I najserdeczniej uwłaczam
Bogu, ludzkości, ojczyźnie.

Komunizuję godzinkę,
Zatruwam ducha, a później
Albo szkaluję troszeczkę,
Albo, gdy święto jest, bluźnię

Zaśmiecam język z lubością,
Znieprawiam, do złego kuszę,
Zakusy mam bolszewickie
I sączę jad w młode dusze.

Czasem mnie wujcio odwiedza,
Miły, niechlujny staruszek,
Czytamy sobie, czytamy
Talmudzik, Szulchan-Aruszek.

Z wujciem, jewrejem brodatym,
Emisariuszem sowietów,
Śpiewamy pierwszą brygadę,
Chodzimy do kabaretów.

Od oficerów znajomych
Wyłudzam w czasie kolacji
Sekrecik jakiś sztabowy
Lub planik mobilizacji.

Często mam misje specjalne
To w Druskiennikach, to w Kielcach
I wywrotowców werbuję
Na rozkaz Moskwy do Strzelca.

Do domu wracam pogodny,
Lekki jak mała ptaszyna,
W cichym mieszkaniu na Chłodnej,
Czeka drukarska maszyna.

Odbijam sobie, odbijam
Zielone dolarki śliczne,
Komunistyczną bibułę,
Broszurki pornograficzne.

A potem mała orgijka
W ramionach płomiennej Chajki!
(Mam w domu taką sadystkę
Z odsskiej czerezwyczajki.)

I choć mam milion rozkoszy
Od Chajki krwawej i ryżej,
To ciężko mi! Nie na sercu,
Lecz wprost przeciwnie i niżej.

Niech się ciężarem tym ze mną
Podzieli któryś z rodaków!
Mój Boże ile tam siedzi
Głupich endeckich pismaków.

Julian Tuwim

Wiersz ukazał się w 15. numerze satyrycznego pisma "Cyrulik Warszawski" w 1926 roku. Wiersz jest genialną, niezwykle ciętą ironią i odpowiedzią Tuwima na antysemickie ataki ze strony prasy endeckiej (Narodowej Demokracji). Poeta zebrał w utworze wszystkie absurdalne zarzuty, jakie prawicowe gazety stawiały jemu i innym twórcom pochodzenia żydowskiego – pisał w nim z sarkazmem, że rano budzi się z „antypaństwowym okrzykiem”, potem „komunizuje godzinkę”, czyta Talmud, fałszuje dolary i spiskuje z Moskwą. Całość kończy słynna puenta: „Mój Boże! Ile tam siedzi / Głupich endeckich pismaków!”.

Wiatrak spotyka się w roku 2026 z identycznymi zarzutami, choć - o ile wie - nawet Żydem nie jest.

[Aktualizacja techniczna artykułu z 2015 r.]