Akcent języki obce nauka języka obcy

Masz obcy akcent?

Zdarzają się Polacy który po wielu latach emigracji, otoczeni na co dzień językiem holenderskim, opanują go bardzo dobrze, może nawet bez akcentu. Szczególnie łatwiej to przychodzi gdy twoim partnerem jest Holender i nie masz kontaktu z Polakami.

Skąd jesteś?

W muzeum w Utrechcie wdałem się z kimś w rozmowę. Już po paru zdaniach, zapytał mnie: "skąd jesteś?".
Przyznam, że to jest także moje ulubione pytanie "skąd jesteś?". Na to pytanie mogą być różne odpowiedzi w zależności od szczerości pytanego i okoliczności lub miejsca zadawania pytania. Gdy jestem w Hiszpanii, zapytany turysta powie bez wąchania, że jest z Danii lub Polski i to wystarczy. Ale gdy rozmawiam z Polakiem mieszkającym w Holandii, natychmiast chce wiedzieć skąd on pochodzi. Dla mnie to duża różnica czy rozmówca jest ze Szczecina, Suwałk czy Sanoka, lub w wypadku Holendra czy pochodzi z Groningen, Amsterdamu lub Maastricht. 

Niestety zazwyczaj miejsce urodzenia / zamieszkania Polaka nie mówi nic o jego pochodzeniu które określa jego naturę a kompleksy nie pozwalają na szczerość. To ciągle zaszłości powojennej wielkiej migracji ludów ze starych granic Polski do nowych. Dla mnie, nałogowego obserwatora ludzi, pochodzenie dużo mówi o człowieku. 

Ale... gdy się mnie spytają skąd jestem... Mam zawsze problem z odpowiedzią. 50 lat życia w Holandii nie uczyniło ze mnie Holendra, ale Polakiem też już dawno nie jestem. Nie mam też kłopotów z tożsamością, bo moje zmiany narodowości były świadome, w dorosłym życiu. Gorzej bywa z dziećmi, których rodzice nie pytają gdzie chcą żyć, tylko ich brutalnie wyrywają z ich środowiska i zmuszają żyć w nie przymierzając, Holandii. 

Mimo to w rozmowie z przypadkowo napotkanym Holendrem odpowiadam "jestem Polakiem" - bo wiem, że po akcencie on nie oczekuje ode mnie odpowiedzi typu "jestem z Rotterdamu". Podobnie i ja, gdy rozmawiam z ciemnoskórym, też się pytam (lub chciałbym spytać) skąd on jest i nie zadawala mnie odpowiedź że jest z Arnhem. Najchętniej chciałbym wiedzieć kiedy jego przodków sprzedano do Surinamu i z jakiej części Afryki pochodzili. Te same myśli mam gdy pytam Polaka skąd jest. Jego odpowiedź, że jest ze Szczecina lub Warszawy mnie nie zadawala. Niestety Polacy nie znają historii swoich przodków, zresztą gdyby znali to i tym bardziej by odpowiedzieli, że są z Warszawy lub Szczecina.

No więc, odpowiedziałem temu Holendrowi w muzeum, że jestem z Polski - to dla mnie wciąż kuriozalna odpowiedź po spędzeniu 70% życia w Holandii. Gdybym powiedział że z Arnhem to nie byłoby dalszej rozmowy - bo nie to on chciał usłyszeć. Owszem, wielu  Holendrów jest bardzo bezpośrednich i chętnie zadaje natychmiast to brutalne pytanie "skąd jesteś?". Twój akcent ujawnia obce pochodzenie. Niektórzy, lepiej wychowani tego pytania nie zadają, bo może zostać odebrane jako dyskryminujące.

Więc po odpowiedzi, że jestem z Polski, zazwyczaj dostajesz komplement, że świetnie mówisz po holendersku (co po 50 latach już nie jest komplementem) a po tym ta osoba - aby nawiązać rozmowę - mówi, że był w Polsce. Zazwyczaj raz. W tym polskim trójkącie turystycznym: Kraków-Wieliczka-Auschwitz. Nie przypadkowo ten trójkąt jest tak atrakcyjny turystycznie, choć ma mało z Polską wspólnego, ale to inny temat (tak, wiem, że szokuje cię tym Krakowem, podobnie jak Gdańskiem i Wrocławiem, to tylko kwestia dat). Taki typowy starszy Holender był w swoim życiu ze sto razy na wakacjach i podróżach po wielu krajach Europy, Afryki i Ameryki. W Polsce też był po 2000 roku, z ciekawości jak wygląda Oostblok (Blok Wschodni). Był tam raz. Wystarczy.

Poniżej wiersz polskiej poetki która też przeżyła w Holandii 70% swego życia.

ROZTERKI EMIGRACYJNE
Zmorą każdej emigracji jest niedobór akceptacji. 
I w tym całe sedno złego, żeś ty inny, mój kolego.
By uzyskać akceptację, musisz przejść przez adaptację, 
A jak nie chcesz być matołkiem – niech ci język staje kołkiem.
Ucz się, haruj, bracie miły, aż wyprujesz sobie żyły, 
Bo tu każdy na cię patrzy; jak się potkniesz - nie wybaczy.
Zadowalaj też rodzinę, bo rodzina robi minę. 
Choć na koncie same zera, wytrwaj w roli milionera!
Gdy pod wpływem silnych presji znów pogrążysz się w depresji, 
To dzwoń do mnie - do rodaka; pokonamy wraz „robaka".
Na spotkaniach zakrapianych rozdrapywać będziem rany, 
Dosypywać do nich soli; jak ma boleć, to niech boli!
Po cholerę emigracje - czy to mało na wakacje? 
Emigrować mi się chciało, zamęczyłam polskie ciało...
Kiedyś miałam swoje racje, dziś mam za to: palpitacje, 
Kiepskie zdrowie, w strzępach nerwy; lecz nie tracę polskiej werwy!
I fantazji też nie tracę, uczę się żyć z gigant-kacem, 
Ciałem marnym, duszą wielką, napasioną poniewierką.
Lubię żyć, więc się nie wieszam, bo mam coś, czym się pocieszam;
Bo mam coś, czym ci się puszę - wciąż mam duszę, POLSKĄ DUSZĘ!

Anna L. Zięba, Holandia.
Wiersz opublikowany został m.in. na portalu poetyckim eMULTIpoetry w 2022 roku.
 

Przeczytaj także: