religia wiara obyczaje

Jehowa pod drzwiami

Zastanawiające, że Świadkowie Jehowy spotykają się wśród Polaków z taką samą wrogością, uprzedzeniami i mitami jak Żydzi. Jednocześnie to protestanckie wyznanie ma wyjątkowo dużo członków w polskim narodzie.

Miła para pod drzwiami

Do drzwi zapukali mi dzisiaj Świadkowie Jehowy. To nie pierwszy raz i też nie pierwszy raz, że to była para Polaków. Widocznie mają swoją bazę danych, pewnie jeszcze z dawnych czasów gdy każdy stał z imieniem, nazwiskiem i adresem w książce telefonicznej. Co roku dostawało się nowe wydanie książki telefonicznej. Polskie nazwiska dało się wyszukać. A jakimś dziwnym trafem w szeregach tego wyznania w Holandii jest sporo Polaków, więc widocznie wysyłani są szerzyć wiarę do polskich adresów.
Co parę lat pukają więc do nas Świadkowie Jehowy.

  • Ponieważ ja w młodości - 50 lat temu - miałem dobrego sąsiada z tego wyznania, więc spędzaliśmy całe wieczory i noce na dyskusjach teologicznych. To było dla mnie fascynujące zajęcie mieć do czynienia z takim amerykańskim wyznaniem, protestanckich kaznodziei, w (z pozoru) tak bardzo katolickiej Polsce. W efekcie on mnie nie nawrócił na "prawdziwą wiarę" ale sam wystąpił z tego klubu. Efektem tej znajomości było, że przestudiowałem Biblię i tylko bardziej się utwierdziłem w przekonaniu o absurdalności wierzenia w cokolwiek. Ludzie regularnie wymyślają jakąś nową wiarę. Samych odłamów chrześcijaństwa jest bez liku. 

Otworzyłem drzwi a panienka powiedziała "dzień dobry" - jakbym mieszkał na Mokotowie a nie 50 lat w Holandii.
Niedaleko nas znajdę się ik kościół, tzw. Sala Królestwa Bożego. Jedyna w naszym mieście. Już 20 lat temu uderzyło mnie że przy wejściu wisiała tabliczka po polsku o godzinach nabożeństw. Teraz skorzystałem z okazji aby się spytać ilu polskich świadków należy w tej ich "parafii" (zboru). Panienka próbowała się wymigać od odpowiedzi, ale jej towarzysz w końcu przyznał że ich grupa w tym zborze liczy 60 Polaków. A to nie była jedyna polska grupa w naszym mieście.

Czytam, że cała Holandia liczy 29 tys. wyznawców Jehowy. Odnoszę więc wrażenie, że w proporcjach Polacy muszą stanowić ważną cześć tego wyznania w Holandii.
Stojąc tak pod moimi drzwiami byli coraz bardziej zakłopotani moimi natrętnymi pytaniami nt. ich organizacji, liczby członków i polskich członków. Już nie nalegali na zapewnienie mi wiecznego życia. Pożegnali się i poszli a ja zostałem z pytaniami bez odpowiedzi. Może jeszcze kiedyś wrócą?

 

Wydawnictwo Świadków Jehowy
Wydawnictwo Świadków Jehowy "Strażnica" (Watchtower).

Ekspansja wiary

Świadkowie Jehowy prowadzą aktywną rekrutację wiernych. Generalnie wszystkie religie starają się powiększyć swoje szeregi, ale mało która robi to według starej amerykańskiej metody domokrążcy. 

Holandia liczy ok. 28-30 tys. Świadków Jehowy. Według oficjalnych danych, w 2024 roku w Polsce było około 115 tys. wyznawców, (w 1268 zborach ) co czyni ich trzecim pod względem liczebności związkiem wyznaniowym w Polsce, po katolicyzmie i prawosławiu. Na całym świecie liczba Światków wynosi ok. 8 mln. Co tydzień spotykają się aby dyskutować nad dogmatami zawartymi w kolejnych wydaniach ich książeczki "Strażnica". 

Świadkowie Jehowy wierzą w jednego wszechmogącego Boga, Jehowę. Aktywnie głoszą swoją wiarę i deklarują, że tylko oni posiadają prawdziwą wiarę. Nie obchodzą świąt, w tym urodzin, Bożego Narodzenia ani innych świąt państwowych i religijnych. Nie biorą udziału w wyborach. Świadkom Jehowy zabrania się seksu pozamałżeńskiego, homoseksualizmu, zmiany płci, transfuzji krwi, palenia tytoniu, pijaństwa i zażywania narkotyków. Obowiązują surowe zasady wykluczenia społecznego, zgodnie z którymi członkowie, którzy łamią zasady lub nie okazują skruchy, są wykluczani, a innym członkom zabrania się jakiegokolwiek kontaktu z nimi, nawet powitania.

Przywódcy tego wyznania z siedzibą w Nowym Jorku, od samego początku jego powstania (zapoczątkowanego przez amerykańskiego adwentystę Charlesa Taze Russella) w 1874 przepowiadali Armagedon wielokrotnie. Ostatni raz w roku 1925 i 1975. 

Koniec czasu z 1914 r.

W wielkim skrócie Świadkowie Jehowy wierzą, że są jedyną prawdziwą wiarą, kto więc nie jest wyznawcą ten nie ma na co liczyć po śmierci. Dokładnie 144 tys. wiernych Świadków zmartwychwstanie do nieba, aby spędzić wieczność z Bogiem i Jezusem. Pierwsi członkowie zmartwychwstali do życia w niebie w 1918 roku. Wierzą, że zmartwychwstanie do życia w niebie nastąpiło w 1918 roku, a zmartwychwstanie do życia na ziemi jest wciąż kwestią przyszłości, a mianowicie, gdy Jezus przywróci Ziemi Raj. W 2011 roku prawie 12 tys. Świadków Jehowy deklarowało się jako część „namaszczonego ostatka” z 144 tys.
Aby zrównoważyć utratę doskonałości przez Adama, doskonała istota ludzka musiała umrzeć. Tę ofiarę złożył Jezus, drugi Adam. Po zmartwychwstaniu Jezus musiał długo „czekać po prawicy Boga”, ale ostatecznie, w 1914 roku, został mianowany królem Królestwa Bożego, ustanowionego w niebie w tym samym roku.
W 1914 roku Jezus rozpoczął swoje panowanie od wojny z Szatanem, którego następnie wyrzucił z nieba. Ponieważ Szatan i jego aniołowie, demony, zostali wyrzuceni z nieba na ziemię, ich wpływ na ziemię stał się bardziej zauważalny od 1914 roku: rozpoczął się „czas końca”. Ten okres wielkiego nieszczęścia osiągnie punkt kulminacyjny w tak zwanym Armagedonie, decydującej wojnie, którą Jezus stoczy z Szatanem i jego zwolennikami, zarówno widzialnymi, jak i niewidzialnymi. Dla Świadków Jehowy doktryna wojny Armagedonu jest centralnym punktem ich teologii.
Przez 1000 lat Jezus będzie wskrzeszał umarłych i przywracał ludzkości do doskonałości. Po tym czasie Szatan i jego demony zostaną ponownie uwolnieni na ludzkość: ostateczny sprawdzian. Następnie oni i ich ludzcy naśladowcy zostaną unicestwieni na zawsze, Jezus odda swoje Królestwo Jehowie Bogu i rozpocznie się wieczny okres szczęścia.